W jednym z poprzednich video-felietonów mówiłam o tym, że poczucie wartości zawiera w sobie dwa oddziaływujące na siebie elementy. Pierwszym jest wiara w swoją zdolność radzenia sobie z wyzwaniami życia, czyli poczucie pewności co do swojej sprawczości. Drugim jest przekonanie o zasługiwaniu na bycie szczęśliwym w życiu, czyli odczuwanie wartościowości faktu swojego istnienia.

Jeśli chodzi o tę pewność co do swojej sprawczości, nie oznacza ona wiary w swoją omnipotencję czy wszechwiedzę. Oznacza jedynie, że w kuferku, z którym podróżuję przez życie, są wszystkie potrzebne narzędzia, abym mogła moje dobre życie budować, a kiedy coś się psuje, by to naprawiać.

Tak więc jest to coś więcej niż tylko pewność co do wiedzy i umiejętności, które zdobyłam dotychczas odnosząc sukcesy, choć oczywiście nasze osiągnięcia mają pozytywny wpływ na nasz poczucie sprawczości. Ono jednak jest raczej wiarą w te wszystkie wartościowe rzeczy we mnie, które do tych osiągnięć mnie doprowadziły. Czyli w moją zdolność obserwacji i rozumienia rzeczywistości, a następnie dokonywania odpowiednich wyborów, podejmowania właściwych decyzji i działania na ich bazie.

Zazwyczaj w firmach o awansie na stanowisko menedżerskie decydują sukcesy pracownika w jakimś specyficznym obszarze. Tak więc na przykład wyróżniający się inżynier zostaje nagle kierownikiem zespołu inżynierów. Tylko że umiejętności, które są mu teraz potrzebne, mają mało wspólnego z tymi, które czyniły go kompetentnym na przykład w projektowaniu, czy testowaniu. To bardzo częsty wątek na moich sesjach z klientami. Zwykle wtedy przedstawiam im sytuację bardzo jasno – tłumaczę, że jeśli dotychczas źródłem ich sukcesu było to, że świetnie samodzielnie rozgryzali problem, to jeśli będą kontynuowali w ten sam sposób, może się to teraz stać źródłem ich porażki.

Jak klient zareaguje na taką wiadomość, zależy bardzo od tego, jakie jest jego poczucie wartości, a dokładnie ta jego część, którą nazywamy poczuciem pewności co do swojej sprawczości. Osoba ufająca w swoje bycie kompetentną – czyli wyposażoną we wszelkie potrzebne narzędzia do budowania dobrego życia – szybko zda sobie sprawę, że sytuacja, kiedy nie powinna już sama błyszczeć rozwiązując techniczne problemy, jest tak naprawdę ambitnym, rozwijającym wyzwaniem. Bo oto teraz taki kierownik, wykorzystując narzędzia ze swojego kuferka, może mobilizować i inspirować członków swojego zespołu, by oni błyszczeli, odpowiednio fasylitując ten proces. I nagle okaże się, że dzięki temu właśnie błyszczy teraz w ich oczach – już nie jako zdolny, świetnie rozwiązujący technicznie problemy inżynier, ale jako inspirujący, angażujący do kreatywności lider!

Jeśli mam wiarę w swoją sprawczość, żyję z przekonaniem, że mam prawo spodziewać się sukcesów w efekcie wysiłków, które podejmuję. Również wtedy, gdy zostaję awansowana i powierzone mi zostają nowe, ambitne odpowiedzialności.

Przejrzyj dzisiaj swój kuferek, zobacz, ile w nim wartościowych rzeczy!

Pozdrawiam!