Aby mieć satysfakcjonujące życie, wywiązywać się z podejmowanych zadań, utrzymywać dobre relacje z otoczeniem, powinniśmy, będąc świadomymi naszych zalet i wad, umiejętnie oceniać nasze działania, by w perspektywie czasu móc je korygować i zmieniać. Istotnym elementem tej oceny jest trzeźwość myślenia i umiejętność krytycznego wglądu w siebie. Istnieje jednak istotna różnica miedzy tzw. zdrową samooceną, a samokrytyką. I – jak zwykle – powinniśmy umieć znaleźć złoty środek i umiejętnie wyznaczyć granice między tym, co prawdziwe a wyimaginowane. Każdy z nas ma prawo do błędów i potknięć, istotne jest, by umieć z takich sytuacji wyciągnąć odpowiednie wnioski i w przyszłości wprowadzić zmiany. Odrobina samokrytyki jeszcze nikomu nie zaszkodziła, ważne jednak by nie podcinała nam skrzydeł i nie obniżała wiary w siebie.

Trzeźwym okiem

Aby właściwie ocenić sytuację, potrzebujemy spojrzeć na nią trzeźwym okiem, z obiektywizmem popartym faktami. Nasze kompetencje powinniśmy umieć oceniać rzetelnie, sprawiedliwie i trafnie, tak by ta ocena była jak najbardziej adekwatna do rzeczywistości. Dlaczego jednak w takich momentach uciekamy się do samokrytyki? Co ona nam daje? Być może podcinając sobie skrzydła już na samym starcie, nie musimy się starać, zaprzepaszczamy swojej szansie, a szukanie wymówek staje się dobrym pretekstem, by osiąść na laurach. Utwierdzanie się w przekonaniu, jaki to ja jestem niezdolny, a ja beznadziejna, zwalnia nas z odpowiedzialności za samych siebie i nasze działania. Zakładając złe scenariusze i trwając w ciągłej samokrytyce, niszczymy samych siebie, demobilizując się i tracąc wiarę we własne możliwości.

A co dobrego?

Są też pozytywne aspekty umiejętności patrzenia na siebie krytycznym okiem. To dzięki temu, że widzimy, w którym momencie postąpiliśmy źle, mamy szansę na zmianę naszego zachowania. Dostrzegając swoje wady i obszary, nad którymi powinniśmy jeszcze popracować, mamy możliwość ciągłego rozwijania się i samodoskonalenia. Jesteśmy też w stanie być empatyczni, dostrzegamy innych wokół siebie, nie skupiamy się tylko na swoim ego, zauważamy również, że są inni potrafiący robić coś lepiej, od których możemy się tego nauczyć.

Czy łatwiej nam teraz odpowiedzieć na pytanie, czy samokrytycyzm pomaga czy przeszkadza? Idealnym rozwiązaniem jest zastosowanie zasady złotego środka. Będąc krytycznymi wobec siebie, nie popadamy w samozachwyt, stawiamy na samorozwój i ciągłe uczenie się siebie, relacji z innymi i poruszania się w otaczającym nas świecie. Ważnym jest, by w byciu krytycznym się nie zatracić, zarówno w odniesieniu do siebie, jak i do innych. To może skutecznie zniechęcić i na długo pozbawić wiary w siebie.

Jeśli to jest Twój problem, jeśli częściej dostrzegasz w sobie to, czego Ci brakuje, a umniejszasz to, co jest fajne i godne pochwały, zachęcam do lektury mojego wpisu: https://monikaschwertner.com/wabi-sabi-5-rzeczy-ktorych-mozesz-sie-nauczyc-aby-zaakceptowac-to-ze-nie-jestes-idealem-i-nigdy-nie-bedziesz/

Wszystkiego dobrego!
Monika