Koniec roku to taki typowy czas na podsumowania – zastanawiamy się, które z marzeń i planów udało się zrealizować, a które nadal pozostają w sferze życzeń…

A co w przypadku, kiedy rok był naprawdę trudny? Co jeżeli czekasz na sylwestrową noc, by móc powiedzieć sobie „no wreszcie, niech już się skończy i niech ten nowy przyniesie nowe szanse!”.

Powiem szczerze, że rok 2018 dał mi w kość! Sprawdził mnie na wiele sposobów… I zaczęłam się zastanawiać, co właściwie mogę teraz z tym zrobić, bo tak po prostu powiedzieć sobie „niech już się skończy i niech zacznie się ten nowy”, a następnie liczyć na to, że magicznie wszystko cudowne samo się zadzieje, to nie bardzo w moim stylu :-)

Wspominanie przeszłości może być uzdrawiające – na tym bazuje metoda zwana terapią wspomnieniami – pomyślałam sobie: dlaczego nie spróbować powspominać, co się wydarzyło w moim życiu w tym mijającym roku, ale tak, by to mnie uzdrowiło, by mnie zbudowało, wzmocniło wewnętrznie mnie i moją wiarę w swoje siły i możliwości?

Jakiś czas temu w Australii grupa naukowców zaprosiła do pewnego eksperymentu 300 młodych ludzi. Poproszono ich, by spędzili 5 minut na refleksji nad konkretnym wspomnieniem wg poniższych wskazówek, a następnie by zanotowali treść swoich refleksji.

Członkowie grupy nr 1 mieli rozmyślać nad sytuacją z przeszłości, kiedy z sukcesem poradzili sobie z jakimś wyzwaniem, grupy nr 2 nad doświadczeniem, które ukształtowało ich charakter, grupa nr 3 rozmyślała natomiast nad nieprzyjemnym wydarzeniem powiązanym z rozczarowaniem sobą lub rozżaleniem; grupa nr 4 była grupą kontrolną i miała pomyśleć nad jakimkolwiek wspomnieniem, jakie przyjdzie im do głowy.

Dodatkowo przed ćwiczeniem i po ćwiczeniu wszyscy uczestnicy eksperymentu zostali poproszeni o zmierzenie swoich odczuć na temat poziomu wewnętrznego dobrostanu, poczucia własnej wartości, doświadczanych pozytywnych i negatywnych emocji, poczucia sensu i znaczenia w swoim życiu. Okazało się, że grupy nr 3 i nr 4 nie zaobserwowały żadnej zmiany, gdy tymczasem członkowie grupy nr 1 i grupy nr 2 zauważyli u siebie wzrost poczucia wartości, dobrostanu i sensu życia. Dodatkowo w grupie nr 1 obniżył się poziom odczuwanych przez te osoby negatywnych emocji, a w grupie nr 2 podniósł się poziom odczuwanych pozytywnych emocji.

I stąd wziął się pomysł na mój osobisty eksperyment :-) I oto on, poniżej.

Drogi Roku 2018!

Krótka notka do Ciebie z mojej strony, by pożegnać się z Tobą w przyjaźni…Cóż, postawiłeś przede mną pewne wyzwania…

Wyzwanie nr 1

Bardzo trudni partnerzy biznesowi powodowali, że nie zawsze chciało się z nimi pracować. Jednak stawiłam temu wyzwaniu czoła i teraz widzę, jak bardzo rozwinęłam się jako lider! Ta trudna sytuacja uświadomiła mi, jak bardzo potrzebne jest, by w naszych interakcjach z ludźmi dbać mocno o równowagę między dawaniem a braniem. I jak bardzo ciągle brakowało tego zdrowego balansu w moich relacjach z innymi. To doświadczenie nauczyło mnie lepiej dbać o siebie – mówić „nie”, kiedy jest ono jedyną słuszną odpowiedzią i jeszcze nie czekać z tym do ostatniego momentu, kiedy frustracja w związku z ignorowaniem moich potrzeb przez tę drugą osobę dochodzi do zenitu i do kresu moich możliwości jej akceptowania. Wiem teraz, że chcę to robić dużo wcześniej, już wtedy, kiedy odbieram pierwsze sygnały, że brakuje takiej równowagi. W ten sposób mogę właściwie zadbać o siebie, a jednocześnie w konstruktywny sposób wpłynąć na tę relację.

Wyzwanie nr 2

Choroba bliskiej osoby. Lęki, obawy, co będzie, jak będzie wyglądało teraz nasze życie… Choć nadal wiele jest niewiadomych w tej sprawie, ale są też nowe ‘wiadome’ :-). Wiemy, jak bardzo możemy na sobie polegać i wiemy, kim są ludzie, na których możemy polegać. Wiemy, jak bardzo jesteśmy ze sobą blisko i jak blisko są z nami ludzie, którym na nas zależy.

I to poczucie bliskości między nami i z innymi jest bezcenne! I za to mogę tylko podziękować!

Tak więc żegnaj Roku 2018 i pozwól mi wyczekiwać Twojego młodszego brata z radością i zaciekawieniem, co mi przyniesie!

Monika

P.S. Wow! Jak dobrze teraz! :-)