Różnice w pozycji kobiet i mężczyzn w biznesie i społeczeństwie znikną za 108 lat. A patrząc tylko na kwestie gospodarcze – za 202 lata. Taka jest prognoza.*

Czyli – szklany sufit wciąż istnieje i jak najbardziej możesz się z nim zderzyć. Ale czy wiesz, że w gruncie rzeczy to wciąż jest scenariusz… dość optymistyczny?

Już tłumaczę.

Szklany sufit to nie jest coś, co spotykasz na swojej drodze od razu. Mało tego: być może nigdy Cię on nie ograniczy! Szklany sufit jest bowiem barierą dla najlepszych i zdeterminowanych. Pojawia się dopiero gdy starasz się dojść do wysokich pozycji w biznesie lub polityce. Nie odczujesz go ubiegając się o stanowisko przewodniczącej klasy, czy samorządu szkolnego. Nie ograniczy Cię, gdy zapragniesz zostać główną księgową. Ale już gdy zamarzy Ci się stanowisko prezeski w międzynarodowej korporacji – zapewne zderzysz się z nim. Choćbyś była najlepsza. Uwaga: przy tejże prezesce, część kobiet przestanie czytać. Niesłusznie.

Dlaczego zatem jest to scenariusz optymistyczny? Bo oznacza, że doszłaś cholernie daleko.

Ale… to nie jest artykuł dla tego typu liderek.

To tekst o tych i dla tych, które coś zatrzymało już wcześniej.

Jeśli i Ciebie coś hamuje, lecz mimo to nie odpuszczasz – czytaj dalej.

Zgaduję, że trochę tego w Tobie siedzi: hamulce, wątpliwości, surowość w ocenie. I emocje… Również takie, których wolałabyś nie czuć, ale one są. Może to wstyd, że nie podołałaś? Nie osiągnęłaś sukcesu, nie zdobyłaś mężczyzny, nie urodziłaś dziecka, urodziłaś wiele dzieci? A może to strach? Że nie utrzymasz pracy, nie spłacisz kredytu, a może ktoś się zorientuje, że nie jesteś taka dobra jak udajesz?

Widzisz… Każda z nas ma te niechciane emocje. Niektóre wstydzą się tego, że je kiedyś odrzucono. Inne boją się, że zostaną same w przyszłości. Jedne wstydzą się, że za mało osiągnęły do tej pory. Inne się boją, że nie podołają kolejnemu zadaniu. Część wstydzi się, że nie mówi biegle po angielsku ( a może wcale?) Inne, że… wpisz dowolne.

Pewnie rozumiesz, że by dojść tam gdzie pragniesz (i jednocześnie tam, gdzie naprawdę warto), potrzeba Ci kilku umiejętności:

· musisz wierzyć, że potrafisz,

· musisz mieć w sobie dość wytrwałości podnosić się po upadkach (nawet tych bolesnych) i próbować znowu,

· musisz uczyć się przez doświadczenie, podejmować ryzyko, wpływać na innych.

Tyle, że nawet robiąc to wszystko, wciąż możesz stwierdzić, że coś jest nie tak. I odkryć, że kłuje Cię coś… czego nie widzisz.

Wyobraź sobie Emilię. Emilia ma 27 lat, wykształcenie wyższe i… pracuje za wynagrodzenie minimalne. Emilia wstydzi się tego. Ten stan trwa już 2 lata i dotąd nie udało jej się nic zmienić. W głębi serca Emilia jest jednocześnie wściekła na siebie (i obdarza się w myślach licznymi inwektywami), a z drugiej strony… jest przerażona. Przerażona, że nie ma dość siły sprawczej by zmienić swoje życie, przerażona, że umrze w niedostatku, a wcześniej nie będzie jej stać na założenie rodziny.

Gdy Emilia stara się wyjść z inicjatywą w pracy, nie wypada to dobrze. Jest spięta, nie lubi siebie, ani w siebie nie wierzy – trudno zatem by docenili ją inni. Emilia wypiera jednak wszystkie złe odczucia. Chodzi z uśmiechem przyklejonym sztucznie do twarzy – choć nie czuje żadnej radości. Rzecz jasna wszyscy wyczuwają ten brak autentyczności – i odsuwają się, choć być może sami nie rozumieją dlaczego.

Emilia czytała co nieco o odporności psychicznej i teoretycznie robi co trzeba: nie odpuszcza, podejmuje kolejne próby, stara się znów. Ale nic z tego nie wychodzi. Czy wiesz dlaczego?

Bo Emilia tłumi swoje prawdziwe uczucia.

Czasem można to robić latami – i sprawnie oszukiwać otoczenie i siebie. Czasem jednak (jak u Emilii) sprawa jest tak ważna, że zamiatanie emocji pod dywan nie ma szans się udać.

Co zatem robić, by poradzić sobie z niechcianymi emocjami?

Dostrzec je. A potem pozwolić sobie na samowspółczucie.

Co zatem powinna powiedzieć sobie Emilia?

Moje Ty biedactwo. Naprawdę się starasz, zdobyłaś wykształcenie, starasz się być aktywna, a wciąż tak mało zarabiasz. Przykro mi, już od dawna zasługujesz na więcej. Masz prawo być zła. Ale nie ma powodu do wstydu. To nie Twoja wina, że w tej firmie tyle płacą. Doceń siebie i spróbuj szczęścia gdzie indziej. Bo umiesz już dużo.

Emilia może też po prostu przestać udawać radość i odrzucić strategię bycia miłą. Po czym iść prosto do szefa, wyliczyć co robi dobrego dla firmy i poprosić o podwyżkę.

Zawsze jednak na pierwszym miejscu musi być skonfrontowanie się ze swoimi uczuciami. To nie jest miłe. Strategia zaprzeczania jest łatwiejsza: można chodzić ze sztucznym uśmiechem, a w duchu mówić sobie „masz to, co wypracowałaś przegrywie. Udawaj, że jest dobrze, może nikt się nie zorientuje”. Ale można też spojrzeć na swoją sytuację i przyjrzeć się faktom: to i to mi się nie podoba. Po co mam udawać, że jest inaczej? To mnie boli. Czuję się z tym źle. Chcę zmiany.

Szczerość z samą sobą i moc samowspółczucia mają ogromną moc. Dopiero one pomagają rozpostrzeć skrzydła. I przy okazji nas leczą. Odzyskujemy kontakt same ze sobą, co sprawia, że dopiero teraz prawdziwie komunikujemy się z innymi. Czyli – dopiero w takiej relacji ze sobą – masz szansę na bycie prawdziwie skuteczną i autentyczną. Masz szansę na bycie liderką. Bez udawania.

Odpowiadając zatem na pytanie: czy możesz zostać liderką, gdy kłuje Cię coś, czego nie widzisz?

Nie.

Choć możesz zostać szefową. Możesz zarządzać zespołem. Możesz płynąć przez życie, realizując wiele projektów. Ale liderką nie będziesz. Bo liderka budzi serca i w ten sposób pociąga ludzi za sobą. A nie da się tego zrobić mając swoje serce w izolacji. Zamrożone. Bez świadomości.

Dlatego – jeśli masz plany w stosunku do świata, pragniesz coś w nim zmienić i do tego potrzebujesz stać się liderką – choć na trochę – zrób krok w tył. I popatrz na siebie życzliwszym okiem.

*Źródło: Kobiety w biznesie, Marzenia a rzeczywistość, Fundacja Liderek Biznesu

***

Bio:

Coach odporności psychicznej, trener, inwestor, przedsiębiorca. Autorka kursu Utulenie ™ oraz Zbyt Wrażliwa ™ Pomaga zestresowanym poprawiać komfort swojego życia i budować odporność psychiczną. Prywatnie żona i matka dwóch córek: 10cio i 16letniej. Znajdziesz ją tutaj: Silna od Środka