Asertywność to słowo wytrych. Bardzo wiele osób ma wrażenie, że brakuje im asertywności, choć nie zawsze to samo powiedzieliby o nich inni.

Dlaczego tak jest? Ponieważ kiedy brakuje nam odwagi, by powiedzieć ‘nie’ lub by po prostu wypowiedzieć swoje zdanie, odczuwamy tę sytuację jak zdradzenie siebie.

Jest to tak dojmująco nieprzyjemne odczucie, że nawet mała niewierność wobec siebie budzi w nas niepokój.

Nie ma żartów z asertywnością, bo każda choćby mikro-zdrada siebie powoduje, że tracimy poczucie bycia wartościową osobą. Tracimy szacunek do siebie.

A takich zdrad dokonujemy nagminnie!

Świetny przykład opisuje Nathaniel Branden w swojej książce pt. „The six pillars of self-esteem”.

Historia mniej więcej wygląda tak.

Młody mężczyzna siedzi samotnie w ciemnościach kina, głęboko zainspirowany rozgrywającym się na ekranie dramatem. Ta historia porusza go tak głęboko, że łzy napływają mu do oczu. Wie, że na pewno będzie chciał wrócić i zobaczyć ten film ponownie. Wychodząc po seansie w holu zauważa znajomego, witają się. Skanuje twarz przyjaciela, szukając wskazówek na temat jego odczuć związanych z filmem. Jednak twarz kolegi jest bez wyrazu. Znajomy pyta: „Jak ci się podobało?” Młody mężczyzna odczuwa natychmiastowe ukłucie strachu, nie chce wyglądać na „niefajnego”, więc nie powie prawdy. Nie odpowie: „Bardzo mi się podobało. Bardzo mnie to poruszyło ”. Zamiast tego wzrusza obojętnie ramionami i mówi: „Nieźle”. Nie wie, że właśnie w tym momencie jakby sam się spoliczkował, w każdym razie nie wie tego świadomie. Czuje to jego żołądek – tam jest to dziwaczne odczucie odrzucenia siebie. Zdradzenia siebie na poziomie wyznawanych wartości, zdradzenia w wymiarze swojego człowieczeństwa. Wie o tym jego obniżona samoocena.

Bywa, że niełatwo jest nam zareagować asertywnie w danej sytuacji, ponieważ nie do końca zdajemy sobie sprawę z tego, co byłoby w tych okolicznościach asertywną reakcją.

Dzieje się tak wtedy, gdy straciliśmy kontakt ze swoimi potrzebami i pragnieniami. Mówimy wtedy, że straciliśmy kontakt ze swoim centrum. Jedynie to dziwne odczucie z brzucha, w okolicy żołądka, po chwili wędrujące wyżej do gardła, sygnalizuje nam, że coś poszło nie tak. I jak już jest tak wyżej, to czujemy tylko, że czym prędzej chcielibyśmy się go pozbyć.

Może sformułowanie ‘stracić kontakt ze swoim centrum’ wydaje Ci się abstrakcyjne, ale jestem pewna, że odczucie, jakby było Ci wtedy niedobrze, już nie jest abstrakcyjne. Znasz je?

Nie musisz go doświadczać, a w każdym razie możesz go doświadczać znacznie mniej.

W tym celu potrzebna Ci jest refleksja. Zatrzymanie się na chwilę i zadanie sobie kilku pytań. Przede wszystkim o to, jak by to było, gdybyś poświęciła więcej uwagi swoim potrzebom i pragnieniom? Jakie potrzeby i jakie pragnienia wydobyłyby się na powierzchnię Twojej świadomości? Co jest Twoim centrum? Jaka muzyka w Tobie gra? Kiedy ją słyszysz teraz wyraźnie, jakim sprawom, tematom, którym ludziom chcesz powiedzieć ‘nie’ – a czemu w życiu chcesz powiedzieć ‘tak’?

Jaką osobą się stajesz, kiedy jesteś wierna sobie? Kim wtedy jesteś? Co jest wtedy w Twoim życiu możliwe? Jakie nowe życie wyłania się z tej możliwości? Twoje nowe życie