Mam do Ciebie pytanie, a brzmi ono – jak chciałabyś być postrzegana, jaką siebie chciałabyś pokazywać? I na ile ważne dla Ciebie jest, abyś ciągle w tym wszystkim miała poczucie życia na własnych zasadach?

No właśnie, czy wiesz, że najczęściej używane przez użytkowniczki Facebooka słowa mające opisać ich mężów to „mój mąż jest najlepszy”, „mam wspaniałego męża”, „mój najlepszy przyjaciel”? Natomiast w wyszukiwarce Google frazy używane najczęściej w połączeniu ze słowem ‘mąż’ to „czy on jest gejem?”, „wkurzający”, „głupek”, i „mój mąż jest chorobliwie skąpy”.

Inne ciekawe dane – jeśli porównamy liczbę wejść na portale plotkarskie z wejściami na portale informacyjne jest ona taka sama, jednak liczba lajkow na Facebooku, które uzyskują portale plotkarskie jest 27 razy niższa od liczby, które dostają portale informacyjne.

Co mówią nam te dane? Otóż to, że kiedy wiemy, że nie jesteśmy w sieci anonimowi, po pierwsze bardzo się cenzurujemy, po drugie upiększamy rzeczywistość.

I przychodzi pora na Ciebie, to teraz Ty musisz skonstruować swoje JA, mierząc się z taką właśnie rzeczywistością. I nie mówię w tej chwili wcale jeszcze o budowaniu wizerunku, mówię o Twoim odczuwaniu siebie, o tym, jak budujesz w sobie poczucie, kim jesteś. Bo żebyś mogła ten wizerunek zacząć budować, musisz najpierw mniej więcej wiedzieć, kim jesteś. A jak tu wiedzieć, kim się jest, skoro w tak zdygitalizowanym jak obecnie świecie, jest się otoczoną, bombardowaną wręcz fejkowymi, zwyczajnie zakłamanymi wizerunkami innych? Jak się przyznać samej sobie, że być może Twoja praca jest do bani, Twój mąż mało wspierający, a Ty przez większość czasu tak naprawdę nie lubisz siebie, bo Twoje życie nie wygląda tak, jak Twojej znajomej na Instagramie. I co z tego, że kiedy rozsądnie o tym pomyślisz, podejrzewasz, że połowa z tych wspaniałych rzeczy to nieprawda, i tak gdzieś tam w przepastnej głębi siebie zaczynasz w siebie wątpić.

Mam nadzieję, że te dane wynikające z badań, które wcześniej przytoczyłam, dadzą Ci do myślenia i obudzą w Tobie buntowniczkę, która powie „NIE. DOSYĆ TEGO!” Mam dość tego, jak to wszystko wpływa na mnie, na moje bycie ze sobą. Jak to tworzy moje oczekiwania co do tego, kim jestem, a raczej kim wydaje mi się, że powinnam być. Czyli uładzoną wewnętrznie, upiększoną, zorganizowaną, kobietą sukcesu…

Bo co jeżeli Ty się taka nie czujesz, wręcz odwrotnie czujesz, że mnóstwo rzeczy wymyka Ci się spod kontroli, że często czujesz się słaba, bezbronna, bezradna nawet?

W tym momencie chciałam Ci przyjść z pocieszeniem – tacy są właśnie ludzie, z którymi ja mam do czynienia, a mianowicie tacy są moi klienci. I ciągle nie przeszkadza to im być sprawczymi w życiu, ciągle są w stanie mieć ogrom sukcesów i osiągnięć.

Jedno drugiemu nie przeczy, doświadczanie poczucia bezradności, bycia słabą nie wyklucza możliwości odnoszenia sukcesów w życiu. Wszyscy takich odczuć doświadczamy, tylko niekoniecznie o tym głośno mówimy. O takich rzeczach mówi się coachom. Ta bezbronność jest częścią Ciebie, nie jest Tobą, ale jest częścią Ciebie i to jest normalne, i jak najbardziej ok.

Dlatego gdy pracuję z klientami w tym obszarze przede wszystkim zależy mi na tym, żeby klient podjął decyzję, że nie da się zwariować. Najbardziej w takiej sytuacji sprawdza się pytanie, które teraz Tobie chciałabym zadać, możesz je zanotować, a potem dopisać odpowiedzi, to pytanie brzmi: „jakim sprawom, tematom, aspektom Twojego życia chcesz powiedzieć NIE?” Na ile Twoje NIE potrzebne jest Ci właśnie w tej omawianej przeze mnie kwestii czyli może Twoja odpowiedź powinna brzmieć „Chcę powiedzieć NIE ciągłemu przesadnemu porównywaniu się do innych, mam już tego dość!, nie dam się zwariować!”

Potem napisz dokładnie, czego masz dość i czemu w związku z tym powiesz NIE. Czyli być może: „Mówię NIE Kaśce, która regularnie na naszych spotkaniach cytuje New York Times’a i robi z siebie mądralę, nie będę czytała New York Times’a, bo mnie to nie interesuje i nie obchodzi mnie, czy wyjdę przy niej na zacofaną. Wolę posiedzieć na kanapie i pooglądać kryminały”. Albo „Mam dość Piotrka, który jest perfekcyjnym tatą i jego brylowania na temat, jak to jego 2-letnie dziecko podejmuje świadomie decyzje, bo ma takich oświeconych rodziców, którzy je tego uczą, ja nie mam zamiaru mojemu dziecku wciskać taki kit do głowy i Piotrkiem i jego chorymi ojcowskimi ambicjami przestaję się przejmować”. I tak dalej, i tym podobne.

Podsumowując – nie daj się zwariować, podejmij decyzję, czemu mówisz NIE w swoim życiu i w swojej relacji ze sobą i z innymi, zrób notatki i zaglądaj do nich regularnie jeszcze przez jakiś czas, żeby o tych swoich decyzjach pamiętać!

Pozdrawiam ciepło i trzymam za Ciebie kciuki!