No a co jeżeli tak naprawdę pułapką Twojej kariery jest Twój… szef?!

Wspaniale jest pracować dla przełożonego, który jest kompetentny, zorganizowany, a na dodatek szczerze zainteresowany rozwojem swoich pracowników. Niestety, nie jest to powszechna rzeczywistość. Moje osobiste doświadczenie pracy w firmie oraz różne sytuacje zawodowe moich klientów potwierdzają, że posiadanie wspierającego szefa, który na dodatek wie, jak skutecznie rozwijać swoich ludzi, jest prawie niemożliwe. Jesteś prawdziwą szczęściarą, jeśli takowego masz.

Prawda jest taka, że Twoja kariera w ogromnej mierze zależy od Twojego przełożonego, dlatego warto wiedzieć, jak sobie z nim/nią radzić.

Oczywiście, możesz zmienić pracę i szczerze mówiąc, może to być konieczne wtedy, gdy sytuacja jest tak toksyczna, że nie ma rozwiązania. Jednak nigdy nie wiesz, jakiego szefa będziesz mieć w swojej następnej pracy, tak więc tak czy owak nauczenie się jak radzić sobie z tym aktualnym, nie pójdzie na marne.

Wg Vicky Oliver, autorki „Bad Bosses, Crazy Coworkers & Other Office Idiots” najgorsze typy szefów czyli przełożeni, którzy doprowadzają pracowników do szaleństwa to między innymi: szef nieobecny i narcyz. A oto w skrócie, jak sobie należy z nimi radzić zgodnie z zaleceniami Vicky oraz częściowo muszę to przyznać również na bazie mojego osobistego doświadczenia.

Szef nieobecny

jest w samolocie lub właśnie w drodze na lotnisko. Albo przemyka pospiesznie korytarzem na spotkanie, na które już jest spóźniony, bo poprzednie dopiero co się skończyło. Szef nieobecny to Wielki Nieuchwytny. Czasem wygląda to tak, że masz wątpliwości, czy z jego strony jest jakakolwiek wola, by być z Tobą w kontakcie. A może faktycznie jest tak bardzo zajęty? Lub jest zwyczajnie źle zorganizowany – życie! Tak czy owak, jakakolwiek byłaby ta przyczyna, Ty musisz sobie radzić z konsekwencjami.

Rozwiązanie:

Zamiast odbierać tę sytuację jako dla Ciebie negatywną, pomyśl o jej plusach. Zadaj sobie pytanie – co jest dla mnie dobrego w takim stanie rzeczy, jaki ta sytuacja ma dla mnie pozytywny potencjał, którego do tej pory nie wykorzystałam? Może to być na przykład spora autonomia na Twoim stanowisku pracy. Nie bój się zaryzykować i zamiast czekać na jego decyzję w jakiejś sprawie bez końca, Ty sama zdecyduj. Wykorzystaj podarowaną Ci samodzielność i pokaż na co Cię stać. Bardzo często szefowie nieobecni potrzebują podwładnych, którzy potrafią podejmować dobre decyzje i w ten sposób pokazują swoją przydatność. Może to jest właśnie Twój przypadek i tak naprawdę przejęcie inicjatywy przez Ciebie zostanie zauważone i mocno docenione, okazując się trampoliną dla Twojej kariery, a nie pułapką?

Narcyz

oczarowuje swoich pracowników, początkowo zdając się dbać o ich rozwój. Stopniowo jednak coraz wyraźniej ujawnia swoją prawdziwą naturę i szybko orientujesz się, że jesteś mu potrzebna tylko po to, by mógł błyszczeć na Twoim tle. Dlatego nie będzie mu się podobało, kiedy będziesz miała inne zdanie niż on, kiedy będziesz konstruktywnie krytykowała jego pomysły, bo to będzie przesuwało jego do cienia, a to nie miejsce, w którym lubi być.

Rozwiązanie:

staraj się być własnym motywatorem. Skup się na robieniu dobrego wrażenia na innych. Być może istnieją jakieś możliwości, które możesz wykorzystać w innym zespole lub dziale, zanim Twój szef całkowicie się od Ciebie odwróci. Musisz być sprytna i przykro mi to powiedzieć, ale trzeba się będzie stamtąd wyrwać, jednak zawsze lepiej zaplanować drogę

ucieczki. Jeśli sama firma Ci się podoba i chciałabyś w niej zostać, postaraj się, aby inni Cię odkryli. Zaangażuj się w jakieś większe projekty, zaoferuj pomoc innemu działowi, zbuduj swoją sieć kontaktów (więcej wskazówek na ten temat przedstawiłam w poprzednim newsletterze, jeśli go nie dostałaś, poniżej znajdziesz link do tego wpisu na mojej stronie).

Pamiętam, że zaraz na początku mojej kariery niestety nie miałam szczęścia w kwestii przełożonego. Trafiła mi się osoba będąca trochę taką mieszanką – Nieuchwytny Narcyz – tak bym ten styl szefowania nazwała.

Rzadko bywała w biurze – lubiła błyszczeć – ciągle gdzieś na konferencjach, delegacjach, zjazdach… A ja jak mróweczka skrupulatnie wykonywałam pracę, której było dużo za dużo jak na jedną moją osobę. Ochoczo przejmowałam inicjatywę, gdy mój przełożony był nieuchwytny, co skutkowało jeszcze większą ilością pracy. Naiwnie wierzyłam, że jest to doceniane. Tymczasem kiedy ja poprosiłam o możliwość wzięcia udziału w szkoleniu, mój przełożony bez poświęcenia nawet chwili na rozważenie takiej opcji, z miejsca mi odmówił. Wytrzymałam tam rok. Ale nie zrezygnowałam z pracy w tej firmie, przeniosłam się jedynie do innego oddziału. I… szybko zdałam sobie sprawę, że ten rok wcale nie był czasem zmarnowanym. Pracując samodzielnie, nauczyłam się dużo! I dałam się poznać z jak najlepszej strony wielu współpracownikom, którzy przekonali się, że na mnie można liczyć (a nie na mojego przełożonego).

Wiele, wiele lat później od tych wydarzeń, kiedy porównam, w jakim miejscu w sferze zawodowej jestem ja, a w jakim jest mój ówczesny przełożony – jestem z siebie bardzo dumna i mam ogromną satysfakcję, że tak pokierowałam tą sytuacją! Tak naprawdę maksymalnie wykorzystałam jej potencjał dla swojego rozwoju i w odpowiednim momencie, kiedy grunt pod nowy etap był już przygotowany, powiedziałam stop.

Jeśli czujesz, że potrzebujesz pomocy w tym, jak poradzić sobie z którąś z pułapek kariery – napisz do mnie na adres: monika@monikaschwertner.com